favouritelipstick blog

Twój nowy blog

hmtwn

Brak komentarzy

chyba zjebałam na całej linii.
wszystko się zmienia tak szybko , tak niespodziewanie.
jakbym czytała Schulza od nowa , od nowa go poznawała i jego dziwny , pokręcony życiorys.
Problem w tym , że nie czytam, nie poznaję nowych słów , nowych konstrukcji , nowych doświadczeń.
Nie poznaję niczego. Tkwię w takim beznadziejnym kokonie , chowając się przed okrutną zimą , przed problemami , przed wyzwaniami.
Udaję , że leczę się imprezą , piwem i śmiechem , a tak naprawdę to jeszcze bardziej mnie zatruwa.
Poimprezowe wyrzuty sumienia , przemyślenia co by było gdyby i zaskoczenia związane z różnymi ludźmi są dla mnie jeszcze gorsze niż -0.6 i białe coś z nieba. Tak naprawdę pogubiłam się , ale boję sie do tego przyznac.
Boję się przyznać do tego , że marnuję kolejny miesiąc na tych studiach i nie potrafię się wziąć sama w garść.
Jem i zajadam te wszystkie problemy. To chore.
Czas pomyśleć trochę więcej o sobie. Przecież czerwiec , lipiec, sierpień były dla mnie przelomem. Było tak dobrze i tak inaczej.
Tylko tyle osób mi powtarza , że niewarto żyć wspomnieniami.
W sumie to prawda. Doprowadzają do depresji…

ostatnie czasy i imprezy sa dziwne. wszystko się jakby ode mnie odwraca. zostają ci , na których mogłam liczyć ZAWSZE. a osobo , o ktorej tylko tak myślałam zawiodła najbardziej. czas sie psotawić. przerwać to i bawić sie W SWOIM RYTMIE.

nie

Brak komentarzy

dzisiejszy dzień jest pewnego rodzaju pożegnaniem. symbolicznym i dosłownym. potwierdzeniem poprzedniego wpisu. ale mnie zawsze ciągnęło do dziwnego , odmiennego , niedostępnego. nie dla mnie. to jest straszne. czas sie obudzić z tego jebanego snu. iść dalej i patrzeć tylko na siebie… COFAM SIĘ ewidentnie! czas coś z tym zrobić.

co za dzień. totalna melancholia , zamyślenie , nawet depresja. nie miałam tego problemu , tęksniłam i dzisiaj znowu wszytsko odzyło. nie mogę być w aż tak benzadziejnej sytuacji , ale zawsze wybieram niedostępnego. ABSOLUTNIE. taka już jestem…

szczęście? spelnienie?
widzę siebie w bordowych spodniach , balerinach , które terz są zniszczone , koszulce khaki i czarnej katanie. torebka w różyczki ta fajna i brązowy pasek. kończę zmianę i planujemy moje urodziny. kemy frytki w bułce i glośno się śmiejemi. magda mówi , że bardzo fajnie wyglądam ,a ja w końcu nie wstydzę się wyjśc na krótki rękaw. jest ciepło , beztrosko i zajebiście. jest sierpień. poznaję wszytskich, jeszcze nikt nie jest dla mnie palantem , dziwką , czy głupią małpą. wszysycy sięlubimy , szanujemy i przede wszystkim ja lubię siebie. piosenka : feel the love + domówka u r we 3 + l&m mentolowe i cukinia i wszytsko było takie proste , takie oczywiste i takie inne. JEST DZIWNIE TERAZ.

wszystko się pozmieniało. WSZYSTKO DOSŁOWNIE. plan – na gorsze , połowa sensu zycia odebrana , ludzie – nie wpsomnę bo nawet nie trzeba wiadomo o co chodzi. Z biegiem czasu robią się dziwni , mają więcej pretencji , są bardziej zagadkowi i zawistni. Jeszcze mnie tego życie nie nauczyło. Imprezy – jest ok. N a chwilę , potem rzeczywistość. Jeszcze brak poparcia u niektorych to gwóźdź , po prostu gwóźdź. Na szczęście istnieją jescze inteligentni i normalni ludzie. Zadzwonileś , a ja nie odebrałam…

Widzę jak to się tylko kończy. Siedzę na górce pada śnieg i jest kontrastywna. Wcześniejsza historia była jakaś dziwna. Jezioro , odległe i hałas. Mega dziwne rzeczy. Szłam takim dziwnym brzegiem.. On miał córkę o imieniu Wedeta ( fr. une vedette -gwiazda filmowa). Tak bardzo się o nią martwił. Ja się nią zaopiekowałam. Dziękował mi , patrzył prosto w oczy. Zakochiwał się. Ja też całkowicie, nawet po przebudzeniu…

tam

Brak komentarzy

nie wkopuj się w to za daleko, bo będziesz żałowała. zawiść zmienia ludzi w potworów. i richelieu ma skrzydełka.

2012

Brak komentarzy

Jakby tutaj podsumować?
Zdałam maturę, zajęłam 3 miejsce w konkursie francuskim , bardzo dużo się nauczyłam.
Poznałam masę nowych ludzi, zaliczyłam masę udanych imprez , uzyskałam masę pewności siebie. Same pozytywy.
Wszyscy wokół mnie są zdrowi i wyzdrowiałam nawet ja.
Życzę sobie na ten przychodzący rok więcej zdrowia – dla mnie i dla bliskich , zdania sesji i chyba wystarczy. Miłości sobie nie życzę , bo nie chcę potem cierpieć. Szkoda tylko , że ten owocny rok kończy się dość smutno. Mam jakieś wyrzuty sumienia i robię niepotrzebne scenki. Przepraszam wszystkich , których uraziłam swoim zachowaniem. Zwłaszcza tych których kocham. I kto by pomyślał , że będę chociażby rozmaiwać z takimi przystojniakami. Bardzo ciekawy obrót rzeczy + powrót do mojego życia osoby , którą na zawsze chciałam wymazać. Nie wiem czy to dobrze czy źle. 2013 bądź jeszcze lepszy!

Po tym urozmaiceniu , nie miałam czasu żeby się przestawić na tego bloga. Jest tyle zmian. Tyle dziwnych rzeczy. Koniec roku. podsumowania. Schudłam , rozmawiam z osobami , o których niegdyś marzyłam. Mam tak pięknego i dziwnego zarazem wykładowcę ( moja miłość do rzeczy dzwinych osiąga apogeum). Jestem dość samotna , choć otaczają mnie ludzie. Ogólnie jest dużo nowych rzeczy o których nie mam siły pisać. Ale w tym momencie poza paroma aspektami, imprezami etc. mam ochotę powiedzieć : CHWILO TRWAJ + 2 grudnia bad day.


  • RSS