teraz mam pewność , że już nikt tego nie czyta.
nikomu nie chce się marnowac oczu na narzekania głupiej i brzydkiej dziewczynki , która sama nie wie czego chce.
racja.

to był pomarańczowy blok. kojarzył mi się trochę z tym w Kołbaskowie. Zwłaszcza wejście.
ale był jednak w Paryżu… albo nie w Warszawie.
chyba. nie jestem pewna ( znowu).
obudziłam sięmocno skacowana , bo grali koncert.
śpiewał beny ( hahahahahahaha ) i to była ta sensacja.
a już tam pobiegła.
ja zaścieliłam łóżko i się ogarnęłam.
szukałam r , ale jej nie było.
poszłam zobaczyć koncert i wróciłam.
na telefonie sms od cancer (rak?) albo od cancel (anuluj) nie wiem sama (jeszcze raz).
nie znałam kolesia, nie odczytałam do końca…
było tam tylko coś w rodzaju ‚zapraszam’…
przyszła r.
powiedziała , ze jakiś koleś wpisał jej swój numer do telefonu.
podobno straszne ciastko.
no i wtedy przyszedł ten na ce…
odjebany jak kujon.
całujący w rękę.
ze śmiechu wybiegłam na korytarz.
przechodził nim j i powiedział , że musimy pogadać.
pocałował mnie.
i widziała nas a.

WSZYSTKO ZAJEBIŚCIE NIEREALNE.
jestem spaślakiem.