favouritelipstick blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2010

pancakes

Brak komentarzy

powiedzmy , że tutaj mogę sobie na to pozwolić, ale od poniedziałku znów reżim : )
zawijanie naleśników z jabłkami i cynamonem jednak sprawia mi wielką frajdę + kako , kawka , herbatka z cytrynką – TO LUBIĘ!
w szkole jak to w szkole.
masa sprawdzianów , olewania przez niego i ogólnie to już mnie to wkurwia.
jedyne co mnie satysfakcjonuje to większość ocen ;)
właśnie sporządzam notatki z cudnej informatyki , jutro wok , francais et matematusia <3
z tej ostatniej zaczęłam się ostatnio uczyć! ; o
aaa zapomniałabym : historiaa na którą rzygam i mam raczej wyjebane do czasu :D
dopsz to ja zjem sobie te naleśniczki , skończę informatykę i pójdę sie umyć.
Jutro do Kościółka na 9:00.
ejmen.

iestem

1 komentarz

Mętlik w mojej głowie.
Raz skaczę do nieba raz jestem zrównana z podłogą…
Nie wiem co się ze mną dzieje
złudne przypuszczenia mną zawładnęły.
fałszywe obietnice składane samej sobie: od dzisiaj nic nie jedz! i co z tego wychodzi?!
ogromne obżarstwo , chcę się zmienic.
chcę bych jedną z tych wychudzonych , którym w życiu lepiej.
poza tym sama sobie coś zmyślam , nakręcam się , a później zajebiste rozczarowanie – więcej tak nie zrobię!
idę na randkę z matematyką i angielskim i już się cieszę , że to półmetek tego tygodnia.
pójdę , będę na to chodziła , ale dla siebie już nigdy więcej dla ciebie.
-.-

i

2 komentarzy

ogólna beznadzieja.
jestem żałosna , gruba , nienażarta.
jutro walentynki , jak zwykle samotne i co? to że spotkam się z tymi naj to jest żałosne , pocieszające … nie wiem jak to nazwać.
A pojutrze do szkoły…
nie chcę tam wracać.
tak bardzo boję się , że wszyscy mnie nie zaakceptują , że wydaję się im beznadziejna…
no i na dodatek On , którynic do mnie nie czuja  a ja głupia sama piszę sobie BEZNADZEIJNE scenariusze.
Czarne dni nadeszły , jest źle.

tłok moich myśli przybija mnie pomału go podłogi , zakrywam twarz maską radości i udawania , że wszystko jest ok , ale nie jest.

?

1 komentarz

JEST NIJAK , A CZASAMI GORZEJ! -.-

budzę się , uśmiecham do tabletek…
piję kawę , robię notatki i myślę , cały czas myślę i nie mogę zrozumieć!

Nie wiem jak mam odbierać bodźce tego świata.
Wyobraź sobie , że siedzisz na widowni teatru…
Na scenie jest dużo aktorów.
Wsród nich jest jednak ten, na którego widok mocniej bije Ci serce.
Jestes wśród swoich koleżanek.
Udajesz , że bawi Cię spektakl , a tak naprawdę spoglądasz cały czas w jego stronę , czekasz aż odwzajemni spojrzenie.
I tak w trakcie całego przedstawienia on spogląda coraz częściej , choć robi to z ukrycia…
Później wychodisz z sali , z nadzieją , że go jeszcze zobaczysz.
Zjawia się , podchodzi do ludzi , którzy mu gratulują.
I nagle zjawia się ona. Szczerze z nim rozmawia , usmiechają się do siebie , ale nie ma pocałunków , a ni przytulania.
po prostu bliska rozmowa. Ty jednak czujesz , że coś jest nie tak.
Później on przechodzi koło Ciebie , siada w pobliżu , ciekawe dlaczego?
Z drugiej strony gdyby chciał Cię poznań po prostu by podszedł…
Nie rozumiem.

[ R wspomniała , że kiedy nabijałyśmy się z P , on cały czas na nas spoglądał, poźniej te słodkie ' o! sory" ' aaaah!]

PS. Kamerdyner jest prawdziwym gentelmanem! <3 haha


  • RSS